niedziela, 24 marca 2013

Czechy :)

W końcu piszę posta o tym wyjeździe. Miałam się za to zabrać wczoraj ale gdy zobaczyłam ilość zdjęć to mi się odechciało wybierania tych które pasują. W dodatku nie wiedziałam jak właściwie to wszystko opisać jednak staneło na tym ze napiszę co każdego dnia robiliśmy.

Z góry przepraszam za jakość zdjęć bo praktycznie wszystko robiłam bez flesza, a wtedy jest niewyraźnie :( Ale cóż, jak mus to mus.
Dodatkowo nagrywałam też krótkie filmiki, muszę to zmontować ale najpierw trzeba znaleźć jakąś odpowiednią muzyke.

No to zaczynamy.


plan

* Dzień 1


    Wyjechaliśmy z Warszawy o 10:20 o ile dobrze pamiętam. Podróż była nudna, nikt nikogo nie znał, nie było jak za bardzo pogadać, więc przez 6 godzin każdy zamulał. Na szczęście po 16 dotarliśmy do celu - do
Uherské Hradiště, czyli do miejsca z którego mieli nas odebrać nasze Czeszki (pisze Czeszki bo na 10 Polaków było 9 Czeszek i 1 Czech). Na dzień dobry dostałam batonika i czekoladki ;). Po przyjechaniu do domu troche pogadałam z nią i jej rodzicami, zjedliśmy obiadokolacje i... poszłam spać. Tak tak, o 20 już leżałam w łóżku bo byłam tak zmęczona. Jak się potem dowiedziałam, nie tylko ja.
   Było nas 10 Polakow - 5 dziewczyn i 5 chłopakow. Do tego chyba 8 Turków oraz 4 Słowenki.

* Dzień 2



Jestem pod wrażeniem tej szkoły. Jak widac na zdjęciach jest wyposażona w szafki (takie szafki to ja rozumiem a nie byle co, co jest u mnie w szkole). Szkoła jest jak podstawówka z gimnazjum, klasy są od 1 do 9, a najstarszy rocznik ma w tym roku 15 lat. Sam budynek jest WIELKI. Korytarze są naprawdę szerokie, do tego dochodzi jeszcze stołówka (która przypominała mi tę z amerykańskich filmów) i 2 sale gimnastycznie. Na każdym korytarzu był albo stół do ping-ponga, albo piłkarzyki albo namalowane rysunki do gry w klasy. Sale tez nie wyglądały gorzej, były dobrze wyposażone i wszystko było takie czyste, nowe, schludne.


Po jednych zajęciach z panią od chemi (podobno najlepsza nauczycielka w szkole) poszlismy do... szkolnej kuchni. Ale nie kuchni w ktorej przygotowuje się jedzenie na stałówke. W szkole była jeszcze jedna kuchnia w której MY robiliśmy a'la placki ziemniaczane. Mówiąc my miałam na mysli Polaków. Podzieliliśmy się na 3 grupy i mialam szczęście bo w mojej grupie wszystko od A do Z zrobił pewien chłopak. A placuszki naprawdę wyszły dobre :)


 Następnie pojechalismy do Uherské Hradiště gdzie zwiedzaliśmy rózne miejsca, między innymi najstarszy budynek w mieście czy inną, równie starą apteke (w której znajdował się pięknie pomalowany sufit). Opowiadała to jakaś pani po czesku a nauczycielka angielskiego przekładała na angielski.


Jak widać nie wszystkie domy wyglądały tam tak pięknie jak tym pierwszym zdjeciu. Robiąc foto tego drugiego Czeszki był zdziwione tym i pytały czemu robie zdjęcie 'strasznemu domowi'. Po zwiedzaniu miasta poszliśmy grupą do jakiegoś baru, nastepnie do Tesco i potem już do domu.

kawałek szkoły


* Dzień 3

To był w ogóle jakiś powalony dzień. Najpierw w szkole tamtejsze dzieci i młodzież zrobili dla nas przedstawienie. Jedni śpiewali, grali, ktoś inny wywijał gwiazdami na jednej ręce a najstarsze klasy zatańczyły taniec który zgodnie z tradycją tańczą na balu pod koniec roku szkolnego. Następnie powędrowaliśmy do "Panský dvůr" czy tam do Pańskiego dworu gdzie odbyła się jakas uroczystość na której Burmistrzowa Kunovic dziękowała za przyjazd. Na 13 wróciliśmy do szkoły gdzie do 18 miały być zajecia sportowe. Okazało się że są nieobowiązkowe, wiec kto nie chciał mógł iśc do sali komputerowej (wypasiona sala z laptopami). Tak siedziałysmy z dziewczynami do 15 po czym stwierdziłysmy że idziemy na miasto bo nie ma sensu nic nie robić. Teoretycznie miałysmy siedzieć w szkole ale chłopaki od nas sie zmyli, nauczycielek nie było... O 18 była 'dyskoteka', czyli był poczęstunek, dla dorosłych wino, zespół grajacy (a'la muzykę na weselu). Nuda, nuda, nuda więc się zmyłysmy z dziewczynami do baru.


Najlepszą salą w tej szkole była Sala poduch, gdzie na srodku leżały te wielkie fotelopoduchy, były też pufy i ksiązki. Genialny chillout.

* Dzień 4


Tego dnia własciwie odbyło się tylko zwiedzanie pałacu (niestety brak fotek bo nie wolno było) oraz kaplicy. Następnie pojechaliśmy wszyscy do restauracji na obiad a potem był aqua park :) Musze przyznac że był bardzo tani, bo po przeliczeniu wyszło 20zł za 2 godziny :O Po aqua parku poszłam z koleżanką i naszymi Czeszkami znów na baru, na pizze a po powrocie do domu okazało się że jedziemy z nią i jej rodzicami do restauracji. O 21 pojechaliśmy jeszcze do Tesco po piwo dla moich rodziców (Frisco, naprawdę dobre), a po powrocie jej tata pokazał mi swoją kolekcje wina które robi. No no, tyle baniaków z winem to ja jeszcze nigdy nie widziałam.

* Dzień 5


Tego dnia był już sam powrót, pociąg mieliśmy 10:40 o ile dobrze pamiętam. Tym razem podróz była bardzo wesoła, głównie dlatego że każdy się znał. Koleżanki rozwalone w pustym przedziale, nagły zapach perfum na cały wagon i łyk okropnej wódki... szybko tego nie zapomnę ;)
A na zdjęciu widac część ze zwierzątek które miała Katrin (czyli dziewczyna u ktorej byłam), oraz widok na ulice z przystanku. Do szkoły mialysmy blisko bo jakieś 5-10 minut, a na sam przystanek od jej domu szło się jakieś 30 sekund więc było spoko.


Naprawdę nie żałuje tego wyjazdu, było fajnie, a myślałam że będzie gorzej. Jak się dogadywałam? Po polsko-czesko-angielsku :D Gdy nie rozumiałam po angielsku to próbowałam się dogadac po polsku, a że język ten jest minimalnie podobny do czeskiego to problemow nie było.

Tylko kiedy ja napiszę te 3 sprawdziany... ;/

12 komentarzy:

  1. Fajnie , też bym chciała wyjechać za granicę ;)
    Wpadnij , jeśli chcesz ^^
    http://world-close-in-my-head.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne zdjęcia,nigdy tam nie byłam-z chęcią bym pojechała:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dosyć fajnie tam jest :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ŚWIETNE :)
    POZDRAWIAM I ZAPRASZAM . DODAJEMY ? <3 BUZIAKI <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz je z własnego ogrodu czy ze sklepu ? ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. NO chyba, że tak. : )
    Niestety niektórzy nie mają tak dobrze i muszą zadowalać się chemią z supermarketu. ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne zdjecia :)
    +zapraszam do siebie na rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń

Staram sie zawsze odpowiedzieć na komentarze :)