sobota, 7 lipca 2012

28.06.12 - Są wakacje kochani, bez spiny luźno...

... Bawcie się z nami zanim będzie za późno
lub jak ktoś woli
Pełen chill z nieba sie leje żar.. a nie, to raczej o ganji piosenka ;P
    Tak czy inaczej właśnie skończyłam gimnazjum i cieszę się że niedługo poznam nowe osoby z racji iż za dwie miesiace jupijaj technikum. Za moją klasą tęsknić nie będe, choć może z drugiej strony jak sobie przypomne te nasze wypady ekhm, nie powiem na co to jednak było fajnie (Olu, wiem że to czytasz - mam na myśli to co robiła nawet Anka na dachu, bo też chciała). Szkołę skończyłam ze srednią 4,5 oraz 130 punktami do rekrutacji. Czyli nie jest źle biorąc pod uwage że jak w 4 klasie miałam pasek tak co roku było coraz gorzej aż zeszłam do średniej 3,71.
      O tak prześlicznie dziś wyglądałam, czyli kochane spodnie oraz bluzka którą dziś rano kupiłam :D Żeby było bardziej feszyn i jak na prawdziwego modowego bloga przystało (mimo że ten blog taki nie jest) napisze że ta stylowa bluzeczka jest z prześwitującego materiału wiec pod spód założyć musiałam 'jakąśtambiałąbluzke'. A żeby dopełnić mój zakończeniowy outfit dodałam bransoletke pandorkę zakupioną dzięki cudownej stronie Allegro (ej, bez kitu, bardziej opłaca sie tam kupić niż na straganach będąc gdzieś na wakacjach). Buty natomiast to jak to mawiają koleżanki 'Łohohoh, ty te swoje szpile dziś masz', tak, super niewygodne koturny które mają chyba 3cm, sa już całe poobdzierane ale za to są wygodniejsze niż moje dwunastocentymetrowe szpilki.
    O bluzeczka, taka no. Dokupiłam jeszcze 3 lakiery, ten zielony mógłby być bardziej żarówiasty ale nie jest źle. Jutro skoczę jeszcze do fotografa po zdjęcia legitymacyjne, potem jade do szkoły złożyć papiery a wieczorem... Cóż, w sobote koleżanka zdziwiona zobaczy Kasie w czarnych włosach ;D
fuck yeah, choć osobiście nie jestem zadowolona, mogło być lepiej.
Co robicie w czasie wakacji?

PS. Gracias za aż 10 komentarzy pod wcześniejszym postem, nie spodziewałam się :)

27.06.12 - Kino

   Cóż za nudny dziś dzień. Ostatniego dnia szkoły poszliśmy klasą do kina. Klasa to jednak złe określenie, bardziej pasuje - mała grupką, bo były nas 3 osoby - ja, koleżanka i kolega. Nawet wychawczyni przyszła, wzieła kase i wróciła do domu. No nic. Chciałyśmy wrócić się do domu ale kolega nas namówił, w dodatku potem postawił cole i popcorn, więc skorzystałysmy :) A film? Dyktator. Boże, śmieszny, głupi, idiotyczny, dziwny, trochę obrzydzający. Ktoś kto pisał scenariusz musiał coś brać bo nawet ja nie mam takich pomysłow. Nie żałuje jednak że byłam na tym, ale osobiście wolałabym zobaczyć "Czarnobyl. Reaktor strachu" lub w ostateczności 'Szepty'. A wy, jakie filmy lubicie?


Biegałam po ogrodzie jak głupia i robiłam sweet focisze wszystkiego.

26.06.12 - Ciągle pada... to może zakupy?

   Tak, miała być sesja. Ale jak tu jechać na drugi koniec Warszawy jak deszcz leje od rana :( No nic, wybrałysmy się z koleżanką na Marywilską. Każdy kto jest z tutejszych okolic zna to miejsce a dla tych którzy nie wiedzą co to - jest to jeden wielki bazar z tą róznicą że nie na swieżym powietrzu tylko w wielkiej hali. Pierwszą ciekawostka jest to że jak jeszcze Marywilska nie istniała to był Bazar Europa (w jego miejscu dzisiaj mamy Stadion Narodowy). Na bazar nikt nie przychodził bo wstyd, za to przyznać sie że ma się coś z Marywilskiej to nic złego. Druga ciekawostka - często przeglądając blogi szafiarek spotykam sie z tym że buty kupują w Internecie, jedną z bardziej znanych stron jest Czasnabuty.pl. Kupuje taka szafiarka w necie i jest modna i wszyscy mówią jakie ładne. Ale niech tylko szafiareczka napisze że kupiła cos na bazarze to już fuj, ble i wieś. Rozumiem, rozumiem ALE asortyment tego typu sklepów internetowych ja moge zobaczyć na własne oczy, dotknąć, powąchać i przymierzyć bo to własnie sprzedawane jest na Marywilskiej xD
   Plus milion innych rzeczy. Buty- dobre, pomijając kozaki na zime; torebki - jest ich tak dużo że w końcu nic nie kupimy bo nie można się zdecydować; spodnie - w cenie 60zł które przetrą się w kroku za pół roku ale i tak każdy kupuje; kurtki - w okresie zimowym; sukienki - np. na bale; bluzki - do wyboru do koloru; paski - minus, za 15zł trzymają się dwa tygodnie; biżuteria itp.. Gdzieniegdzie kicz co będzie widać na zdjęciach ale duzo częściej najnormalniejsze w swiecie rzeczy z normalną jakością dużo tańsze niż w sieciówkach.
    O dziwio orygnalne najeczki. Tysiace szpilek i balerin w których paradowały dziewczyny na balu. Trampki, nie Conversy ale jednak trampki. GUMIAKI <33333

   A tutaj mamy kicz. W sumie jest kilka takich stoisk do ktorych nie podchodzimy, cekiny i inne swiecidełka widać z daleka. Znajdziemy też sklepiki z jedzeniem a przy bieliznie w pudle z napisem TANIO leżą przecenione do 3zł staniki w rozmiarach 90A których nikt nie chce kupić :D No i kochane seksi wdzianka w rozmiarach XXXS. Plus Marywilska a'la New Yorker - spodnie, torby, bluzki i szaliki z flagą USA lub UK.

   Nie miałam kasy, zresztą nic nie planowałam kupić bo teoretycznie już wszystko mam. Nie mogłam tylko przejść obojętnie obok jasnozielonych czeszków/czeszek (jak się odmienia słowo czeszki) za 10zł ale musiałam być silna ;) Plus piękne buty które kupie pod koniec wakacji.
   Jedynie co nabyłam to neonowy pomarańczowy lakier Safari. Brakuje mi jeszcze zielonego i różowego.
   Żegnam się więc a na pocieszenie dam focisze tego cudownego lakieru.
Musiałam troche przerobić zdjecie żeby pokazać tej prawdziwy odcień ale niestety mi nie wyszło. Tutaj jest to typowo marchewkowy kolor a na paznokciach daje po oczach i go z daleka widać. Plus nie, nie powyjeżdzałam ze paznokcie, przy nasycaniu zdjęcia tak wyszło :( Dodatkowo srebrny, wycofany dodatek z Essence na jednym palcu

25.06.12 - Na dachu

    Za takie dni lubię szkołe. Każdy sobie mysli 'eee, szkoła, trzeba sie uczyć i nudno' a dzięki takim własnie dniom mozna uwierzyć ze szkoła ma też inne oblicze. Gdzie przychodzisz i prawie wszyscy mają Cię gdzieś. Nauczyciele mam na myśli, kompletnie nie interesuje ich to że przyszedłeś do szkoły, co tam. Lekcje się dziś nie odbyły, na 30 osób było 10. Odgrywaliśmy jakąś scenke, potem rysowaliśmy plakat, było też śniadanie w postaci nachosów i BePowera z Biedronki. A po 2 godzinach ? 'Dzieci, mozecie już iść, mnie też się nie chce tu siedzieć'. I jak tu nie byś szczęśliwym? 
   Mimo że wyszłam ze szkoły o 10 to do domu dotarłam po 15 :D Poszłysmy z koleżankami jeszcze do innego gimnazjum bo była sprawa a potem? 
- Anka, idziemy do Ciebie
- Ej nie, ja mam klucze na dach to idziemy tam.
Na górze po lewej miedzy blokami widać moją szkołe; na dole za to jest PKiN w oddali zaś po prawej widać kochany Bródnowski Central Park.
   I wylądowałyśmy na dachu dziesięciopiętrowego wieżowca.
   Spokojnie, nikomu się nie śpieszyło, siedziałysmy sobie, takie tam pogadanki, słuchanie muzyki, robienie fociszy. Po godzinie chcemy się wracać, idziemy do okienka przez które tam wchodziłyśmy.
- Anka, to okno jest zamkniete
- Jak to kur... zamknięte O_O
   Co to było, nie wiadomo czy się śmiać czy płakać, wszystkie zaczełyśmy sie drzeć ze tutaj umrzemy, że nikt nas nie uratuje, ale mimo to cały czas było słychać śmiech :D Na szczęście wybawiła nas koleżanka koleżanki, zrzucałysmy jej klucze do takiej 'furtki' i zostałysmy uratowane!
   Chyba odechciało mi sie szlajania po dachach.
   A na koniec przeszłysmy sie do Biedronki znów, potem do Cerfa a potem do domciu. 
   I poszłam spać.

bogactwo.