
Wzięło mi sie coś na rysowanie. A jak już narysuje czy naszkicuje to mam to do siebie że wszędzie naokoło się tym chwale. Oj no :P Pomysł jak zwykle z neta, z wyobraźni nie umiem narysować.
Lubię wigilie klasowe. Jest wtedy luz, mnóstwo żarełka <którego i tak nie jem bo jest niedobre>, prezenty i ogólnie jest fajnie. Jak ktoś uważa że jest inaczej to najwidoczniej nie ma znajomych w klasie albo ogolnie ma beznadziejne osoby. W piatek miały być tylko 3 pierwsze lekcje, następnie jasełka i wigilie. Jasełka były krótkie, bo samo przedstawienie trwało chyba z 15 minut. Nie musiałam być równiez na ostatniej lekcji bo z koleżanką pomagałyśmy kroić ciasta itp. Ale nie podobało mi się to że ktoś np. zgłosił się do zajęcia jedzeniem i przyniósł... delicje. Na jakieś 25 osób jedne delicje których jest chyba z 10 w opakowaniu. Myślenie -.-' . Zdjęc z wigilii nie mam bo jestem niefotogeniczna więc ładnego zdjęcia nie mam, ale na górze pokazałam jak wyglądałam. Czarna bluzka mgiełka, niebieskie spodnie i srebrne dodatki. Zaś prezent... no, nie wypowiem się. Jedynie co to mogę stwierdzić ze osobie tej nie chciało się nic kupić i wzieła pierwszą, lepszą pierdółke.
żegnam. wesołych świąt.









